niedziela, 9 czerwca 2019

Kroniki Belorskie | Olga Gromyko


Tytuł: Kroniki Belorskie
Autor: Olga Gromyko
Tłumaczenie: Marina Makarevskaya
Cykl: Kroniki Belorskie (tom 6)
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Tytuł oryginału: Белорские хроники
Data wydania: 17 kwietnia 2019
Liczba stron: 560
Gatunek: fantastyka, fantasy, science fiction
 
 
 
 
 
Stęskniliście się za Olgą Gorymko? Ja bardzo, więc z wielką radością przyjęłam zbiór opowiadań Kroniki Belorskie. Powracamy do Belorii, do magii i czarów. Do tego niesamowitego klimatu, który stworzyła autorka. Mamy tutaj kilka opowiadań, które uradują nasze serce i duszę. Niektórych bohaterów już znamy, a jakże! Jesteście ciekawi dalszych losów Szeleny i Weresa ? Proszę bardzo, tutaj dowiecie się co nieco. Klątwy, magia, wilkołaki, wampiry, zamiana ciał. Ta książka to istna kopalnia nowych, interesujących historii.

Przede wszystkim znowu mamy okazję do czytania twórczości Gorymko, a dobrze wiem, że przypadła do gustu wielu osobom. Jej styl pisania i dowcipność to strzał w dziesiątkę! Po prostu uwielbiam czytać to, co stworzyła. Jej poczucie humoru sprawiają, że lektura jest lekka i jedyne niezadowolenie jakie poczułam było spowodowane końcem czytania. Mogłabym czytać książki tej autorki bez końca. Kroniki Belorskie są świetnym zwieńczeniem i podsumowaniem serii. Każdy fan Gorymko, ale nie tylko powinien szybko sięgnąć po Kroniki. Ja już teraz wiem, że muszę przypomnieć sobie pierwszą część!
 


niedziela, 2 czerwca 2019

To, co zakazane | Tabitha Suzuma




Tytuł: To, co zakazane
Autor: Tabitha Suzuma
Wydawnictwo: Wydawnictwo Młodzieżówka
Tytuł oryginału: Forbidden
Data wydania: 9 maja 2019
Liczba stron: 376
Gatunek: literatura młodzieżowa
 
Siedemnastoletni Lochan i szesnastoletnia Maya to rodzeństwo. Ale zawsze byli dla siebie czymś więcej niż rodziną. Ojciec ich zostawił, matka nie bardzo przejmuje się czymkolwiek, a przynajmniej nie swoją rodziną. Dużo pije i próbuje zrobić siebie młódkę dla nowego faceta. Dwójka nastolatków musi zajmować się trójką rodzeństwa i całym domem. Muszą ich pilnować, szykować do szkoły, zaprowadzać do niej i odbierać. Muszą czytać bajki, odrabiać z nimi lekcje, tłumaczyć czemu nie ma mamy, sprzątać i gotować. Muszą ukrywać to przed innymi, przede wszystkim przed opieką społeczną, inaczej zostaną rozdzieleni i trafią do domu dziecka.

Dwoje nastolatków staje się dorosłymi. Niosą na barkach ogromne brzemie, które muszą ukrywać przed innymi. Są zmuszeni także do ukrywania czegoś innego. Lochie i Maya są sobie bardzo bliscy. Maya myśli, że ich pokrewieństwo to kaprys biologii. Odkrywają do siebie miłość. Miłość inną niż między bratem i siostrą. I nie wiedzą jak mają sobie z tym poradzić.

Muszę przyznać, że to bardzo poruszająca książka. To książka o miłości, ale zupełnie inna niż wszystkie już mi znane. Rozdziera serce i duszę. Sama już nie wiem co jest odpowiednie a co nie. Sama już nie wiem co wolno, a co jest zakazane. Jak cienka granica jest między czymś legalnym a nielegalnym.

Zakazana miłość to znany motyw, ale tutaj nabiera zupełnie innego wymiaru. Kazirodztwo jest ogromnym tabu, uważanym za coś nienaturalnego i okropnego. Możemy jednak zauważyć, że nasze postrzeganie takiej sytuacji zależy od kontekstu, od sposobu przedstawienia. Kazirodztwo pomiędzy Daenerys i Jonem w Grze o Tron jest postrzegane pozytywnie, można nawet powiedzieć – pożądane. Nie budzi odrazy ani sprzeciwu. Gdybyśmy zobaczyli to w prawdziwym życiu jaka byłaby nasza reakcja?

Obserwuję tę cienką granicę między rozpaczą a ekstazą. Jak mało dzieli ich od wielkiego szczęścia. Pozornie są tak niedaleko szczęśliwego zakończenia, w praktyce nie wszystko jest takie łatwe. Są tak blisko siebie, w jednym domu, pod jednym dachem, ale jednocześnie tak daleko. Bariera powstała z obaw, uprzedzeń i strachu jest nie do przebycia.

Patrzę na nich i myślę, że naprawdę się kochają. Są dla siebie wzajemnie opoką. Ich historia jest pełna pasji i miłości. Jest też pełna bólu. Tego bólu jest najwięcej. Zupełnie niezwykła, powalająca na kolana historia. Jak utarte poglądy ludzi, wstyd i strach zapędzają dwójkę młodych i dzielnych osób nad przepaść. Jak nikt nie idzie im z pomocą. Jak wielka tragedia ich spotyka u progu dorosłości, jak ich poświęcenie i ciężka praca się nie liczą. Jak trudno jest uciec przed społeczeństwem przed osądzającym wzrokiem innych.


 

 

niedziela, 12 maja 2019

Bez żalu | Mia Sheridan


Tytuł: Bez żalu
Autor: Mia Sheridan
Tłumaczenie: Grażyna Woźniak
Wydawnictwo: Edipresse
Tytuł oryginału: More Than Words
Data wydania: 13 marca 2019
Gatunek: literatura obyczajowa, romans





Marzycielka – to słowo idealnie opisuje Jessie. To jej wyobraźnia doprowadziła ją do starego wagonu, gdzie poznała Callena. Byli wtedy dziećmi, oboje w opuszczonym wagonie szukali ucieczki od problemów w domu. Snuli fantastyczne opowieści, marzyli. To ona pokazała mu nuty, a potem muzyka zawładnęła całym jego życiem. Właśnie w tym wagonie stawiał swoje pierwsze muzyczne kroki. Aż któregoś dnia po prostu zniknął.

Po latach los znowu krzyżuje ich drogi. I to dwa razy. Spotykają się we Francji, w barze, gdzie Jessie jest kelnerką, a on – światowej sławy kompozytor – nawet jej nie poznaje. Potem, dziewczyna dostaje pracę bardziej odpowiednią do jej kwalifikacji – tłumaczenie strego dziennika znalezionego w jaskini. Zapiski mają dotyczyć Joanny d’Arc. Jessie jest zachwycona perspektywą tej pracy. Jeszcze nie wie, że to dzięki niej ponownie spotka przyjaciela z dzieciństwa. Callen przybywa do tego samego hotelu na wakacje. Ma odpocząć od alkoholu i kobiet, bo z całą pewnością nie żałuje sobie tego w życiu codziennym. Musi pokonać blokadę twórczą.

Dziewczyna wciąż jest zła na Callena. Za to, że przed laty opuścił ją bez słowa, za to, że ostatnio nawet jej nie rozpoznał, a najbardziej za jego prowadzenie się. Widok mężczyzny, do którego coś czuje z innymi kobietami wywołuje u niej ogromną złość. Callen także zainteresował się Jessie. Od razu mu się spodobała. Zaproponował więc jej prosty układ – przez dwa tygodnie, które tutaj spędzą odnowią swoją przyjaźń, ale w zupełnie innym wymiarze. Wydaje się, że kompozytor ma na myśli tylko friends with benefits, nic więcej. Ale jak się potoczą ich losy?


 Czasami miłość potrzebuje tylko odrobimy bliskości, żeby rozkwitnąć.

Mia Sheridan bez wątpliwości tworzy romanse, które czyta się dobrze i z chęcią. Tak jest i tym razem. Wakacyjna przygoda dwojga starych przyjaciół w otoczeniu urokliwej Francji. Aątek Joanny d’Arc dodaje także innego wymiaru tej powieści, historyczne wstawki urozmaicają opowieść. Wszystko byłoby świetnie, gdyby nie jeden wątek. Nie chce nikomu spojlerować, ale według mnie tajemnica Callena jest absurdalna. Mocno naciągana i jakoś mnie nie przekonała. Można przymknąć na to oko, bo stanowi tylko małą część całej książki. Więcej tutaj wzajemnego przyciągania i niepewności, które wprowadzają odpowiedni klimat. Można by rzec Le coeur a ses rai sons que la raison ne connaît point. I chyba ten cytat idealnie pasuje do Jessie i Callena.



środa, 8 maja 2019

Śmierć w blasku fleszy | Alek Rogoziński


Tytuł: Śmierć w blasku fleszy
Autor: Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Edipresse Polska SA
Data wydania: 13 marca 2019
Liczba stron: 304
Gatunek: sensacja, kryminał, komedia kryminalna
 
 
Mario i jego wspólniczka Miśka organizują pokaz mody. To nie ma być jakiś zwykły pokaz, musi pozostać w pamięci wszystkich na długo. Przygotowania, stres, dopinanie wszystkiego na ostatni guzik. Wspólnicy jeszcze nie wiedzą, że o imprezie będzie rzeczywiście bardzo głośno…

Świat modelingu pełen jest nienawiści i intryg. Wejdziemy w tą atmosferę i dowiemy się, że może być nawet niebezpiecznie. Żeby się wybić trzeba być pomysłowym, czasami ekstrawaganckim. W taki sposób ma się kończyć pokaz – sceną zabójstwa. W teorii sfingowanego oczywiście, w praktyce już niekoniecznie. Kiedy wszyscy myślą, że scena wypadła tak bardzo realistycznie okazuje się, że naprawdę doszło do morderstwa.

Mario i Dominika są teraz zamieszani w całą sprawę. To oni organizowali pokaz, w tym także i broń. Kto postarał się o prawdziwe naboje? Podejrzanych jest coraz więcej, a odpowiedzi coraz mniej. Poznajemy cały szereg postaci, w tym Iwkę i panią Stefanię. Pierwsza z nich to asystentka Mario, natomiast druga – mama Miśki. Wspominam akurat o nich, bo wydają mi się najbarwniejsze z całej plejady postaci. Wnoszą ogromną dozę humoru i ironii. One nadają klimatu całej powieści. Nie wiem, czy kiedyś mieliście już styczność z komedią kryminalną, ale to właśnie te dwie panie nadają tego charakteru Śmierci w blasku fleszy. Bohaterowie prowadzą własne śledztwo, korzystają z zupełnie innych metod niż funkcjonariusze, szczególnie pani Stefania. To kobieta o bardzo mocnym charakterze i niepohamowanym języku. I smykałką detektywistyczną. Jeśli chcecie poprawić sobie humor, porozmyślać nad zagadką kryminalną, ale w zupełnie inny, humorystyczny sposób, to jest książka właśnie dla Was. Uwielbiam książki autorstwa Joanny Chmielewskiej, która była niekwestionowanym mistrzem takich właśnie książek. Jeśli też pałacie sympatią do tego stylu, warto sięgnąć do Rogozińskiego. Uśmiech na twarzy i sympatyczni bohaterowie tworzą wspaniałą atmosferę, a książkę można pochłonąć w jeden wieczór. Zbrodnia, ale podszyta dużą dawką humoru!
 

niedziela, 5 maja 2019

Pucked up | Helena Hunting


Tytuł: Pucked up
Autor:
Tłumaczenie: Magdalena Siewczyńska-Konieczny
Cykl: Pucked (tom 2)
Wydawnictwo: Szósty Zmysł

Tytuł oryginału: Pucked Up

Data wydania: 17 kwietnia 2019
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans


Pewnie pamiętacie Bucka z Pucked? Przybrany brat Violet, wielki, rozpustny Yeti? Tak, o nim mowa! Ale to już nie ten sam owłosiony półgłówek. Butterson z całych sił chce się zmienić. Dla dziewczyny,i to nie byle jakiej! Dla siostry Alexa Watersa – Sunny. Trochę to pogmatwane, ale jeśli czytaliście poprzednią część wiecie o co chodzi.

Sunny jest delikatną, młodziutką wegetarianką. Buck jest, no cóż… Trochę nieokrzesany. Z całych sił próbuje poprawić swoją reputację, opędzać się od kłopotów i króliczków, ale średnio mu to wychodzi. Z Casanovy chce stać się porządnym mężczyzną, godnym siostry swego szwagra. Jakkolwiek to brzmi, Butterson przechodzi istną przemianę. Ciągle wpada w kłopoty, ale walczy o serce słodkiej Sunny. Dziewczyna trochę mnie irytuje. Trudno mi powiedzieć czemu, może przez swoje podejście do życia, a może przez jej bzika na punkcie ekologii i wegetarianizmu. Jasne, że w realnym świecie cała historia jest niemożliwa. Ale gdyby książki opowiadały o zwykłych, codziennych historiach to kto chciałby je czytać?

Jeśli czytaliście Pucked wiecie czego można się spodziewać po drugiej części. Dużo niewyparzonego języka (co mi akurat się podoba), seksu i żenujących sytuacji. Oooj, zażenowania jest naprawdę całkiem sporo. Ale właśnie o to chodzi w tej książce. Lubię momenty, w których pojawia się Violet, chociaż wiele osób uważa ją za strasznie irytująca na mojej twarzy zawsze wywołuje uśmiech. Nie będę więc ukrywać, że podczas czytania bardzo często się śmiałam. Sięgając po tę książkę nie oczekiwałam górnolotnej literatury, wiedziałam na co się piszę. Lekki romans z dużą dawką niecenzuralnych sytuacji? Proszę bardzo.

sobota, 30 marca 2019

Nigdy cię nie opuszczę | J.L. Butler



Tytuł: Nigdy cię nie opuszczę
Autor:   J.L. Butler
Tłumaczenie: Sara Manasterska
Wydawnictwo: Edipresse
Tytuł oryginału: Mine
Data wydania: 13 lutego 2019
Liczba stron: 384
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
 
 
 
 
 
Francine jest prawnikiem specjalizującym się w rozwodach. W tym roku ubiega się o jedwabną togę, wielkie wyróżnienie dla prawnika. Potrzebuje do tego sprawy życia. Jeszcze nie wie, że właśnie dostała taką sprawę. Sprawę życia i śmierci.

Jej nowy klient – Martin Joy rozwodzi się ze swoją żoną Donną. Jest bardzo zamożnym człowiekiem, a jego małżonka nie miała wkładu w fortunę. Teraz kobieta chce dużą część majątku. Fran ma wywalczyć łagodniejsze rozwiązanie w sądzie. Prawniczka jest bardzo pochłonięta pracą. Jej ambicje zastępują życie prywatne. Tak jest teraz, ale w młodości Francine prowadziła bardziej szalone życie. Dzisiaj kobieta już wie, że cierpi na chorobę dwubiegunową i musi zażywać leki.

Między Fran a jej nowym klientem nawiązuję się romans. Związek pomiędzy prawnikiem a jego klientem, i to jeszcze podczas sprawy rozwodowej nie wygląda najlepiej, szczególnie podczas ubiegania się o jedwabną togę. Wkrótce okazuje się, że sprawy mogą wyglądać jeszcze gorzej. Żona Martina znika. Nigdzie jej nie ma, a ostatnimi osobami, które ją widziały byli Martin i Fran. Martin spotkał się z Donną, a Fran go śledziła. Zrozpaczona przesadziła z alkoholem i urwał jej się film. Na jaw wychodzą ciemne sprawki zarówno Martina jak i Fran.

Czy Donna żyje? Jeśli nie to kto ją zabił? Martin ma potężny motyw. Żona chciała mu zabrać mnóstwo pieniędzy. Podobno czasami zachowywał się agresywnie i nawet potrafił ją uderzyć. Fran zaczyna dostrzegać takie rzeczy. Ale czy może być pewna samej siebie? Przecież nie pamięta co się działo tej feralnej nocy.

Powiedziałabym, że ta książka łączy w sobie elementy thrillera, kryminału i powieści obyczajowej. Co przeważa? Trudno mi stwierdzić. Z pewnością byłabym bardziej zadowolona, gdyby pojawiło się więcej poczucia niepokoju i strachu. To zawsze mnie kręci. Muszę przyznać, że nie do końca domyśliłam się zakończenia książki, za to ogromny plus. Miałam w głowie inny przebieg tej historii, ale zakończenie zaskoczyło. Nie byłam do końca przekonana, kto jest winny. Rozważałam kilak osób, w tym oczywiście Martina i samą Fran. Zazdrosna kochanka z problemami psychicznymi? Idealny motyw. Nie zdradzę Wam jednak, jak ta historia się skończyła, musicie przekonać się sami! :)
 




poniedziałek, 11 marca 2019

PRZEDPREMIEROWO Inkub | Artur Urbanowicz


Tytuł: Inkub
Autor:

Data premiery: 3 kwietnia 2019
Liczba stron: 728
Gatunek: horror
 
 
Z twórczością Artura Urbanowicza spotkałam się przy lekturze Gałęzistych. To było jakiś czas temu, ale doskonale pamiętam mroczny klimat gęstego lasu i zaskakujące zakończenie. Sięgnęłam więc po Inkuba z niemałym zainteresowaniem. Opis zrobił swoje, przyciągnął moją uwagę.
Takie klimaty mnie kręcą. Historia wioski prześladowanej przez czarownicę, jeszcze umiejscowiona na naszej rodzimej Suwalszczyźnie.

Dwie epoki.
Dwie historie.
Jedna wioska.
Jedna czarownica.
Jedna klątwa.

Dwóch młodych policjantów – Chester i Vitek lądują w Jodoziorach, maleńkiej wiosce na Suwalszczyźnie. Jest to swego rodzaju kara za pijackie wybryki. Znaleziono tam zwłoki małżeństwa. Sprawa jest jednak nie jest taka prosta, ciała są niczym posągi, pokryte dziwnym pyłem, jakby popiołem. Niedługo po tym w dziwnych okolicznościach popełnia samobójstwo młody dzielnicowy. Vitek - Vytautas Česnauskis zaczyna interesować się ą sprawą i odkrywa, że chłopak bardzo interesował się dziwnymi zjawiskami występującymi w wiosce. Na własną rękę drążył temat, poszukiwał odpowiedzi. Nie bez powodu o wiosce krążą pogłoski, że jest przeklęta. Dziwnym trafem na początku lat 70 działy się w niej dziwne rzeczy, teraz po kilkudziesięciu latach uśpienia jakby zł o budziło się do życia. Czyżby młody policjant nie popełnił samobójstwa? Czy swoją dociekliwością sprowadził na siebie nieszczęście? Vitek sam zaczyna interesować się całą sprawą i zaczyna odkrywać niebezpieczną prawdę...

Czytając książkę poznajemy historię z lat 70 i tą z 2016 roku. Autor przedstawia nam malutką wioskę, w której kilka rodzin żyło zupełnie spokojnie. Do czasu. Wszystko zmienia się, kiedy w 71 roku wprowadza się starsza kobieta. Teresa Oś wyróżnia się wysokim wzrostem i heterochromią. Zachowuje się dziwnie, ubiera się staroświecko. Budzi niepokój wśród mieszkańców. Okazuje się, że nie bez powodu. W wiosce zaczyna dziać się źle. Ludzie stają się agresywni, często chorują.

Autor zbudował klimat perfekcyjnie. Uwielbiam takie wątki odizolowanej wioski, tajemniczej postaci, która niesie za sobą zło. Kiedy pierwszy raz sięgnęłam po książkę zdziwiłam się jej grubością. Trochę bałam się, że będzie za dużo „lania wody”, że szybko się znudzę. Spokojnie, mimo swojej sporej objętości, treść pochłania się szybko. Czytałam z zainteresowaniem, bo jak najszybciej chciałam sprawdzić co się z chwilę stanie. Chciałam się przekonać, czy moje podejrzenia się sprawdzą. Oj, miałam kilka teorii i podejrzeń, ale autor potrafi tak zbudować fabułę, że niczego nie można być pewnym. I to właśnie lubię - niepewność, zagadkę, tajemnicę.

Polecam Wam przeczytać także posłowie, chociaż sama nie robię tego często. Tym razem, po przeczytaniu miałam gęsią skórkę. Świadomość, że autor czerpał inspirację z prawdziwych miejsc i wydarzeń, daje poszaleć wyobraźni...
 

niedziela, 3 marca 2019

Księga dobrych myśli | Beata Pawlikowska

Mamy za sobą kilka zimnych i ponurych miesięcy. Zawsze po upływie jesieni i zimy jestem wyczerpana, spragniona słońca i ciepła. Kiedy wstaję jest ciemno, kiedy wracam do domu także. Zawsze wprawia mnie to w ponury nastrój. A teraz mam w ręce Księgę dobrych myśli Beaty Pawlikowskiej. Każdy dzień roku ma swoje przemyślenia. Możemy ją traktować jako kalendarz, spokojnie zmieścimy tam swoje zapiski.

Złote myśli, sentencje, porady. Najważniejsze, że wszystko jest pozytywne. Każda strona niesie ze sobą dobre myśli. Księga bardzo wyróżnia się na półce. Jest ślicznie wydana. Kolorowa, ze złotymi akcentami, kartki w środku też nie są białe, ale w różnych barwach. Znajdziemy na nich różne rysunki i ilustracje. To wszystko tworzy megamieszankę endorfin. Po przeczytaniu danego dnia pojawia się uśmiech na twarzy. Myślę, że to idealny pomysł na prezent, zarówno dla siebie jak i dla kogoś bliskiego. Jeśli chcemy dać komuś zastrzyk energii, pocieszyć, po prostu dać miły upominek – to świetne rozwiązanie.



czwartek, 28 lutego 2019

Piorun | Angel Payne

 
 
Tytuł: Piorun
Autor: Angel Payne
Wydawnictwo: Edipresse

Tytuł oryginału: Misadventures with a Super Hero

Data wydania: 16 stycznia 2019

Liczba stron: 296

Gatunek: Literatura obyczajowa i romans 

Emma pracuje w hotelu. Jest to pewnego rodzaju ucieczka od rodzinnego bogactwa i wystawnego życia. Dziewczyna pragnie czegoś więcej, ale nie w sensie materialnym. Jej życie zmienia się, kiedy poznaje swojego szefa, Reeca Richardsa. Właściciel hotelu uchodzi za niezłego playboya. O jego wyskokach krążą legendy. Jest młody, ekstra bogaty i przystojny. Prowadzi rozrywkowe życie, pełne kobiet i zabawy.
Przynajmniej według oficjalnej wersji. W rzeczywistości jakiś czas temu jedna z jego kochanek uwiodła go i wykorzystała. Nie, nie w takim sensie, jak myślicie. Razem z grupą pewnych wpływowych osób poddali Reeca jakimś skomplikowanym zabiegom i zrobili z niego superbohatera. Obdarzyli go nieziemską szybkością i mocą związaną z elektrycznością. Mężczyzna zaczął wykorzystywać tę moc w ratowaniu innych. Z tego wziął się jego przydomek – Piorun.

Od razu powiem, że zawiodłam się na tej książce. Bardzo żałuję, ale nie przypadła mi ona do gustu. Lubię erotyki, naprawdę, ale tutaj brakowało czegoś innego. Mam wrażenie, że książka kręci się wokół seksu, seksu i tylko seksu. I to jeszcze całkowicie absurdalnego. Nawet nie będę Wam opisywać, bo możecie się bardzo zdziwić. Nie ma tej uwielbianej przeze mnie subtelności, tej wyjątkowej atmosfery. Fabuła kręci się wokół seksu, wszystkie myśli bohaterów kręcą się wokół seksu, wszystko dotyczy słowa na s... To już przesada.

Zapowiadało się dobrze. Przystojny superbohater i niewinna dziewczyna. Zakazany romans na linii szef-podwładna. Ukrywanie się, bohaterskie czyny, przygody. Prawda okazała się brutalna... Bohaterowie przez ciągłą gonitwę za stosunkowymi przygodami i infantylne dialogi wydają się płytcy. Nie polubiłam ich, bo nawet nie miałam takiej okazji. Nie poznałam praktycznie ich osobowości. Wymieniane przez nich wiadomości wołają o pomstę do nieba, zresztą rozmowy także. Pierwsze spotkanie rzeczonej pary też mnie trochę zdegustowało. Chciałam budowania napięcia, zaskoczenia, zdobywania. Skończyło się rozczarowaniem...

Mogło być naprawdę dobrze, niestety nie wyszło. Nie wkręciłam się w historię, nie wciągnęłam jej jednym tchem. Częściej czuła znudzenie albo rozśmieszenie absurdalnymi scenami. Chociaż trochę się pośmiałam. Miałam nadzieję na wciągający wątek zakazanego związku, nie doczekałam się. Oj, mogłoby być lepiej.


wtorek, 15 stycznia 2019

Czarownice nie płoną | Jenny Blackhurst



Tytuł: Czarownice nie płoną
Autor: Jenny Blackhurst
Tłumaczenie: Izabela Matuszewska
Wydawnictwo: Albatros
Tytuł oryginału: The Foster Child
Data wydania: 3 października 2018
Liczba stron: 416

Gatunek: thriller
 
Ellie ma 11 lat i w pożarze zginęła jej rodzina. Ocalała tylko ona. Została przydzielona do rodziny zastępczej, mieszka z nowymi rodzicami i Billy'm – dokuczliwym gnojkiem, oraz pietnastoletni Mary, która chce pomóc zagubionej jedenastolatce.

Imogen jest psychologiem dziecięcym, wraca do swojego rodzinnego miasteczka, którego nienawidzi z całego serca. Po śmierci mamy odziedziczyła tam dom i przenosi się do Lichoty, by podjąć tam pracę. Pierwszego dnia jadąc wraz z mężem pawie nie potrącają dziewczynki, która wypadła na jezdnię. Matka tej dziewczynki krzyczy i mówi, że to mała Ellie wypchnęła ją na ulicę, chociaż Imogen widziała, że dziewczynki się nie dotykały.

Potem, w nowej pracy Imogen dostaje kilka spraw, w tym sprawę Ellie. Kobieta chce się bliżej przyjrzeć sytuacji. Okazuje się, że zarówno w szkole jak i w domu, ludzie uważają Ellie za wcielenie zła. Dzieci wyzywają ją od czarownic, matka zastępcza się jej boi a nauczyciele pałają do niej nienawiścią. Co dzieje się w tym mieście?

Imogen jest przekonana, że to zabobonne środowisko źle wpływa na Ellie, że problemem nie jest dziewczynka, ale z jej otoczenie. Wszyscy uwzięli się na małą, trochę dziwną dziewczynkę, której świat się zawalił po pożarze. Wszystkiemu przypisują winę Ellie. I rzeczywiście, co by się nie stało, ludzie krzywo patrzą na nią. Wszędzie doszukują się drugiego dna, szczególnie, że dziewczynka jest nad wyraz inteligentna i przez przypadek przyłapała jedną ze swoich nauczycielek na czymś,czego kobieta robić nie powinna. Od tej pory nauczycielka pała do Ellie nienawiścią, jest na nią wściekła, bo mała zna jej sekret i w każdej chwili może ją wydać.

Autorka postarała się zbudować specyficzną atmosferę. W kościach czuje się nadciągającą grozę. Wiem, że za chwilę coś się wydarzy. Już nie wiem komu mam wierzyć, Imogen, która twardo stoi przy swoim i broni Ellie? Czy może wszystkim dookoła, którzy widzą w dziewczynce czarownicę?
Czy Imogen robi dobrze? Zbliża się do małej, nie traktuje jej jak zwykłej pacjentki gabinetu psychologa. Widzi w zagubionej, samotnej Ellie siebie sprzed wielu lat i naprawdę chce pomóc. Tylko czy nie sprowadzi tym na siebie niebezpieczeństwa? Czy ulegnie masowej panice? Tutaj nic nie jest takie, jakie się wydaje. Niczego nie możesz być pewny.

Opis tej książki od razu przypomniał mi film Przypadek 39. Mała pokrzywdzona dziewczynka i pracownica opieki socjalnej, która chce jej pomóc. Lubię takie klimaty, polecam wam zarówno Czarownice nie płoną jak i film Przypadek 39. Znacie jakieś książki lub filmy z motywem niebezpiecznego dziecka? Podzielcie się ze mną, jestem ogromnie ciekawa. :)